Zaloguj się

login:
hasło:
zapamiętaj mnie | pomoc
logopeda.pl » Wyniki konkursu „Łamańce językowe”
2014-11-19

Wyniki konkursu „Łamańce językowe”

Konkurs rozstrzygnięty! Zapraszamy do przeczytania nagrodzonych prac.

Bardzo dziękujemy za nadesłanie prac do naszego konkursu logopedycznego „Łamańce językowe”. Jury miało nie lada problem z wyłonieniem zwycięzców! Jednak po burzliwych obradach postanowiliśmy nagrodzić następujące osoby:
Ewa Kloge, Aleksandra Rychcik oraz Aleksandra Kondraciuk
Gratulujemy!

Do wygrania były najnowsze książki A. Frączek pt.: "ZŁAP BYKA ZA ROGI, czyli półżartem o pułapkach językowych"

Nagrody w konkursie ufundowało Wydawnictwo Literatura, za co serdecznie dziękujemy!

A oto nagrodzone wiersze:

Ewa Kloge
„Chrząszcz”
Wąską dróżką poprzez gąszcz
Maszerował mały chrząszcz
Szukał miejsca na swój dom
Kiedy spostrzegł grzyba trzon.
Tu zamieszkam rzekłszy siadł
Powąchawszy obok kwiat.
Szum strumyka kusi mnie
Zaraz rzeczy przynieść swe.
Pędem ruszył przynieść tu
Pyszny soczek z kwiatów bzu
Kiedy wrócił spostrzegł, że
Ktoś osiedlić zdołał się
W jego grzybie, który miał
umeblować tak jak chciał.
 


Aleksandra Rychcik
„Tczewska przygoda”
Daleko za rzeką, stoi kamienica z powybijanymi szybami.
Zaraz za nią drabina z powyłamywanymi szczeblami.
Od deszczu aż piszczą tam kleszcze, naprawdę mi uwierzcie!
Historia wieszczy, że niegdyś mieszkał tam straszny ród pełen dreszczy.
Ojciec poczmistrzem był z Tczewa i stemplował listy kogo było trzeba.
Podobno kiedyś, tarantulę włożył pod swoją koszulę.
Miał on trzy córy, którym oczy skrzyły się jak rozwścieczone kocury.
A jego żona w kątku siadywała i pogrzebaczem rozżarzone węgielki przesuwała -
- przez co zawsze unurzane też nogi miała.
Nikt nie odwiedzał tej rodziny, aż do pewnej chwili …
Dnia słonecznego, mała Halszka zahaczyła halką haczyk i wyrwała kawał dziury - co to wszystko miało znaczyć?
Z tego wądołu trzódka rozedrganych piegży wyleciała i dziewczynkę podziobała.
Krzyczy, wrzeszczy gwałtu rety!
Aż tu nagle suchą szosą biegnie sąsiad Sasza z kosą. Wnet przepędził stado piegży i uczynił ot świat lepszym.
Mała Halszka zapłakana upadała cięgiem na swoje kolana.
Już przybiegli jej rodzice, już w kieszeni drżą głowice …
Aż tu patrzą nie do wiary sąsiad pomógł Halszcze małej.
Krnąbrny dotąd Poczmistrz z Tczewa, podziękował komu trzeba i zaprosił na herbatkę,
matka zaraz pojaśniała i z radości w głos się śmiała!
Nie jest straszna to rodzina, troszczy się o szczęście miła …
Dzień zwieńczyły przepiórzyce, które  bystro przeleciały przez ich starą kamienicę.
 


Aleksandra Kondraciuk
„Pchła”
Pchła popchnęła pchłę na biurko,
lekka była pchła jak piórko.
Druga pchła przeprosin chciała,
by się więcej pchła nie pchała.
Pchle za mało było chyba,
przedrzeźniała pchłę jak ryba.
Pchała, plotła co popadło,
aż do głowy jej nie wpadło,
że pchle burdy niepotrzebne,
bo w pchlarni będą brednie.
A pchły razem być powinny
i nie sądzić, kto jest winny.
 

Komentarze



Zaloguj się, aby dodać komentarz